Kategorie
Polityka

Narracja nosząca znamiona szantażu

Narracja mediów obozu rządzącego, jak i liberalnej opozycji mówi o tym że prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko od początku był nastawiony źle do polskiej mniejszości. Nie przyjmują do wiadomości, że grupa skupiona wokół Andżeliki Borys i byłego dziennikarza Gazety Wyborczej Andrzeja Poczobuta są grupą rozłamową.

Narracja, nosząca znamiona szantażu o tym że trzeba stać po stronie naszych prześladowanych rodaków jest mało uczciwa, bo nie odzwierciedla prawdy. Stojąc po stronie wspomnianych rozłamowców i nieprawdziwie rozciągając ich na wszystkich białoruskich Polaków, nie stoi się po stronie tych naszych rodaków, którzy pozostali w pierwotnym związku. Związku, który działał w znacznie trudniejszych warunkach – gdy nie było tak łatwo i mało opłacalnie było powiedzieć “Jestem Polakiem”. Media w Polsce nie znają umiaru i odsądzają prezydenta Aleksandra Łukaszenkę od czci i wiary.

Ja nie twierdzę że jest ideałem, ale jest legalnie wybranym prezydentem, który cieszy się w swoim kraju poparciem, o jakim mogą sobie tylko pomarzyć politycy w Polsce. Jest w znacznym stopniu gwarantem suwerenności i niezależności Białorusi od wielkich zachodnich korporacji. Jest odbierany przez zdecydowaną większość Białorusinów jako ojciec narodu. Trzeba również pamiętać że Białoruś jest naszym najbliższym, bratnim krajem słowiańskim. Mamy z Białorusią najlepsze stosunki historyczne, praktycznie bezkonfliktowe, gdyby nie liczyć jakiś marginalnych bandyckich kwestii.

Trzeba się zastanowić w czyim interesie jest destabilizacja tego kraju? Czym tak naprawdę naraził się Łukaszenko wielkim i możnym tego świata? I dopiero po odpowiedzi na te pytania – formułować swój stosunek w tej kwestii. W telewizji ONT wyemitowano reportaż pt: “Operacji Markruty”, warty obejrzenia przeanalizowania. Komentator polityki wschodniej kolega Tomasz Jankowski zauważył po jego emisji że “Obraz (anty)białoruskiej opozycji będącej w całości pozbawionej bazy społecznej wśród Białorusinów i zdanej na wsparcie zza granicy.

Owszem, jest rzeczywiście jakaś grupa niezadowolona z Łukaszenki, ale bez tego cycka do dojenia nie byłaby w stanie zrobić nawet 10% tego co robi” Władze Białoruskie uważają że Polska wspiera antyłukaszenkowską opozycję. Dzieje się tak zapewne z powodu oficjalnego poparcia dla tej orientacji przez niewielkie ale głośne środowisko. Władze białoruskie zapewne dobrze pamiętają jak w 1982 roku prezydent USA Ronald Reagan podpisał dokument, który dał początek operacji „QRHELPFUL”. CIA latami wspomagała „Solidarność”, również poprzez inne państwa.

To nie jest prawdą, że to nowe problemy. Łukaszenko nie raz już dławił inspirowane zewnętrznie zapędy insurekcyjne. Działania tych, którzy nie mają zahamowań by przelewała się białoruska krew. Pamiętam jak 15 lat temu skierował w Zgromadzeniu Narodowym Republiki Białoruś słowa między innymi do Polaków (19 kwiecień 2005). Były one totalnie przemilczane w Polsce. Cytuje za „Sowietskaja Biełorussija”
“Nieprzypadkowo mówiłem o naszych przyszłych zadaniach, sięgając w przyszłość, do roku 2010 i dalej. Będziemy je realizować, nie bacząc na wszelkie naciski z zewnątrz. A takie będą. Tylko naród białoruski może nas zwolnić z realizacji zamierzeń. I nikt więcej. Żadni bandyci, żadni rewolucjoniści, również ci importowani. Żadne pieniądze nie będą służyć na Białorusi do obalenia legalnej władzy. Żadne! Zapamiętajcie. I niech to usłyszą również ci, którzy teraz przy pomocy ambasad wwożą te pieniądze do naszego kraju workami i walizkami. My wiemy praktycznie wszystko. Nasze milczenie nie oznacza niewiedzy. Będziemy demaskować wszelkich szarlatanów w oczach narodu białoruskiego (…) Chciałbym jeszcze uprzedzić, i nie bierzcie tego za groźbę, ambasadę Polski. Nie myślcie sobie, że Polacy na Białorusi nie są obywatelami Białorusi. To są nasi obywatele. Nie pozwolimy nikomu ich skrzywdzić, a mącić w głowach im także nie będziecie. Jak widzicie, teraz formułujemy zadania na 2006 rok. Ukraina powiada: my wam podrzucimy rewolucjonistów. Polacy działają w zachodniej części kraju, również przez Kościół katolicki, ale nie bardzo im się to udaje. Bo katolicy też są nasi. Nie uciskamy ich. Od dawna wiedzieliśmy że będziecie naciskać na tę część ludności, by destabilizować sytuację. Próbują również działać na Polesiu. Nie rozumieją że Białorusini żyją w całkowicie odmiennym świecie, że ci Poleszucy to nasza opoka, że Polacy dawno są już nasi, nie widzą dla siebie innego miejsca na ziemi niż Białoruś. Nie potrzebna im Polska, Litwa, inne państwa. A “tamci” próbują do nas wleź. Widzimy to wszystko. Ludzie sami do nas przychodzą i opowiadają. Oni przecież nigdy mnie nie zdradzą. W 1994 roku miałem w Grodnie pierwsze spotkanie z Polakami. Zrobiłem dla nich wszystko, o co mnie prosili. Szanują mnie za to teraz i będą szanować w przyszłości. Niezbyt ładnie będziecie wyglądać w oczach światowej społeczności. Dlatego się uspokójcie. Popatrzcie, czym żyje kraj i lepiej zróbcie coś dobrego dla niego i dla tego narodu. Możecie przecież brać przykład z innych.

Ambasadorowie Turkmenistanu, Armenii, Rosji, inni – morze ludzi oddanych Białorusi, którzy czują się tutaj nie jak dyplomaci obcych państw, kochają nasz kraj. Historia uczy, że podobne próby nie przyniosą niczego poza rozbiciem podstaw państwa, rozsypką gospodarki, przewlekłymi konfliktami społecznymi, krwią i cierpieniem ludzi. Nie może być inaczej. Bowiem bandytyzm jest narzucony i opłacany z zewnątrz. Zrealizowany na zamówienie i na korzyść tych, którym nie zależy na kraju i na narodzie. których interesuje tylko zaspokojenie własnych imperialnych ambicji, zdobycie nowych rynków. Włożone w rewolucje pieniądze będzie musiał ktoś odpracować. Nie ci, którzy je otrzymali, ale cały naród. Czy mu to potrzebne? Pytanie retoryczne. Być może komuś nie podoba się nasza niezawisłość. Ale nigdy z niej nie zrezygnujemy, a tym bardziej jej nie sprzedamy. I choćby nie wiem jak naciskano na mnie, na moją rodzinę, na moich przyjaciół – wszystko na nic. Nie wmawiajcie nam bezczynności, nie liczcie jakiś tam kont, nie wciskajcie do “koszy na śmieci” – w ten cały Internet że Łukaszenko coś ukradł. Mówię to publicznie i przed obliczem narodu. Już od trzech lat staracie się coś wynaleźć, że coś “ukradłem”. Już pora pokazać narodowi białoruskiemu i całemu światu co “ukradł” ten Łukaszenko. Nie możecie znaleźć? Dobrali się do Iraku, zniszczyli kraj bombami, a rachunków nie mogą znaleźć? Przecież “11 miliardów dolarów to nie byle co” (…) Jeszcze raz chcę zwrócić uwagę narodu. Was nie trzeba uczyć, a tylko popatrzcie kto was uczy demokracji. Tacy nauczyciele sami mają u siebie aż nadto problemów z demokracją. Dowodzą tego systemowe przypadki łamania praw człowieka w czasie wyborów prezydenckich w USA, czy zamienione w farsę referenda w sprawie wstąpienia nowych członków do UE.

Czy nie dostrzegamy tego? Przecież to wszystko dzieje się tuż przy naszych granicach. Nie stanowi sekretu fakt, że Zachód przeznaczył znaczne środki, by wywierać nacisk informacyjny na nasz kraj. Wiemy po co to robi. Wszystko to dzieje się zgodnie z wypracowanym schematem i według znanego scenariusza (…) My możemy przeciwstawiać tylko jedno – prawdę! Prawdę! Musimy pokazywać nasze życie i docierać do ludzi z prawdą. Żyjemy na swojej ziemi. Naród białoruski musi decydować o swoim losie sam, a nie za pomocą zewnętrznych sił, jakiekolwiek potężne by były.”

Łukasz Marcin Jastrzębski

Dodaj komentarz: