Kategorie
Polityka

Czy Niemcy wstrzymaliby produkcję na rozkaz UE?

JAROSŁAW KUJAWSKI, wiceprezes stowarzyszenia Zjednoczeni dla Polski, przedstawia red. Tomaszowi Cukiernikowi polityczne i gospodarcze pomysły na rozwój naszego kraju.

– Jakie przewagi ma system prezydencki nad systemem parlamentarno – gabinetowym? W jaki sposób Waszym zdaniem system prezydencki zlikwiduje patologie obecnego systemu?

– Demokracja pryncypialna oraz program Nowa Nadzieja Stowarzyszenia Zjednoczeni dla Polski zakłada wprowadzenie systemu prezydenckiego w miejsce obecnego. Umotywowane jest to głównie potrzebą zaprowadzenia porządku, aby każdy obywatel wiedział, kto rządzi i za co odpowiada. Zaletą takiego ustroju jest większa przejrzystość władzy, ponieważ to właśnie demokratycznie wybrany prezydent będzie mianował rząd oraz będzie odpowiadał przed społeczeństwem za to, co zrobił. Nadzór nad rządem, zgodnie z założeniami ZDP, sprawować będzie demokratycznie wybrany Sejm skupiający posłów będących reprezentantami społeczeństwa. Każda osoba powołana na funkcje publiczne przez prezydenta będzie mogła zostać odwołana przez posłów, jeśli posłowie w wotum nieufności głosowaliby zgodnie w 2/3. Olbrzymią zaletą tego rozwiązania jest fakt, że nie będzie można łączyć funkcji posła z miejscem w rządzie. Spowoduje to faktyczny podział władzy między prezydentem/szefem rządu i państwa a parlamentem. Prawo inicjatywy ustawodawczej w proponowanym systemie będą mieli ministrowie (bez prawa do głosowania) oraz posłowie w liczbie 10 proc. sumy wszystkich posłów w Sejmie. Premier w Polsce nie jest osobą pochodzącą z wyborów – jest mianowanym urzędnikiem przez większość sejmową i posiada większe kompetencje od prezydenta. To jest złe i należy to zmienić. Wybierając w demokratycznych wyborach prezydenta, Polacy wybiorą faktycznego zarządcę kraju i ocenią go za stan kraju.

– Na jakiej podstawie i w jaki sposób miałoby odbywać się proponowane przez Was odwołanie posła w trakcie kadencji?

– Na podstawie poparcia politycznego, jakie posiada – owo poparcie jest sumą głosów, jakie dany polityk uzyskał w wyborach powszechnych. Tu należy wspomnieć o platformie, jaka będzie częścią wprowadzonych zmian, nazwana ruchspołeczny.pl. Każdy polityk będzie musiał posiadać profi na Platformie Demokratycznej, na którym jest to POPARCIE widoczne. Polityk w trakcie swej kadencji może stracić owo POPARCIE w dowolnej chwili (ale nie wcześniej niż trzy miesiące po wyborach), jeśli obywatel rozczarowany postępowaniem swojego reprezentanta przekaże swoje POPARCIE innemu politykowi. Jeśli dany polityk straci POPARCIE 67 proc. swoich wyborców (pozyskanych w wyborach powszechnych), to automatycznie traci mandat. Kolejna rzecz to, że w proponowanym systemie najwięcej stracą prezesi partii politycznych, a poseł, który zostanie wybrany do Sejmu, nie będzie musiał już mieć przy głosowaniu w Sejmie na uwadze interesu partyjnego, tylko własny rozum i sumienie. Partie staną się zbędne, a posłowie zasadniczo zmienią swoje działanie. Posłowie będą współdziałać w oparciu o cele. Będą reprezentować interes lokalnej społeczności. To z kolei powinno spowodować, że politycy będą musieli się jednoczyć, by mogli sprawniej działać na korzyść Polski i obywateli. Nie istnieje podział na grupę trzymającą władzę i opozycję – wszyscy posłowie mają
na równi pracować dla obywateli Polski.

– Chcecie, by najważniejsze stanowiska w państwie, takie jak wojewodowie, minister sprawiedliwości, prezes Sądu Najwyższego, rzecznik praw obywatelskich, komendant główny policji były obsadzane w wyborach powszechnych. Proponujecie także zniesienie progu referendalnego. Czy to nie jest zbytnia wiara w demokrację? Przecież większość wyborców jest głupia.

– Nie uważam, że większość wyborców jest głupia. Na pewno jest zmanipulowana poprzez przekaz medialny, a to zasadnicza różnica. Ponadto nawet jeżeli większość
dokona złego wyboru, to z czasem zrozumie i nauczy się demokracji. Zobaczy swój błąd i wyciągnie wnioski. Musimy jako społeczeństwo zrozumieć, że wybieramy naszą przyszłość i wybór musi być najlepszym rozwiązaniem, a nie byciem przeciw komuś. Dodatkowo nauka, o której mówię, będzie związana z dostępem do wszelkich informacji, chociażby poprzez wspomnianą wcześniej platformę ruchspołeczny.pl, a nie wyłącznie skazana na upartyjnione media
ogólnopolskie. Mając dostęp do różnych wizji, środowisk, propozycji, sami ocenimy, co jest dla nas najlepsze. Będzie jednak to tylko możliwe w momencie, kiedy wszyscy będą mieli równy dostęp do wizji każdej ze stron. Jako ZDP zakładamy, że efekt będzie taki, że ludzie poczują sens wyborów, poczują swój realny wpływ na otoczenie, w którym żyją. Zaczną bardziej interesować się polityką.

– W jaki sposób chcecie sprawić,
by prawo stanowione w Polsce nie
mogło mieć niższej rangi niż to stanowione w UE? Czy w ten sposób chcecie zablokować implementację
przynajmniej części unijnych przepisów do polskiego systemu prawnego? Bruksela nigdy się przecież na to nie zgodzi.

– Unia Europejska jest instytucją tworzoną przez państwa członkowskie. Umowy Ratyfikowane przez rządzących w ostatnich latach pokazują ich współdziałanie, niezależnie od barw partyjnych, w kierunku utworzenia jednego wielkiego europejskiego organizmu państwowego. Czyny o tym świadczą. Podpisane umowy jednak nie powodują, że nie można ich zmienić bądź wypowiedzieć (przykład Wielkiej Brytanii). Brak referendów, a tym samym lekceważenie mieszkańców, ich opinii jest karygodny, ponieważ jakim prawem niedemokratycznie wybrany premier/urzędnik państwowy, większość sejmowa i senacka ma decydować za nas o tak ważnych kwestiach jak zadłużanie kraju czy przyjmowanie przepisów umożliwiających np. wprowadzenie zielonej energii w miejsce likwidowanych kopalń w Polsce? Mając na myśli stanowione prawo, odnoszę się głównie do bezpieczeństwa kraju: energetyka, surowce, wolny rynek, żywność, zdrowie, dopuszczona chemia czy limity w odniesieniu do produkcji (czysta komuna, zarządzanie centralne). O tym wszystkim stanowi obecnie UE, działając pod prawnie usankcjonowanym silnym lobby korporacyjnym w Brukseli. Tak być nie może.Suwerenność – a politycy twierdzą, że Polska jest suwerennym krajem – powoduje, że powinniśmy móc prowadzić własną politykę, dbając o interes narodowy, uwzględniając w tym zarówno gospodarkę, jak i inne kwestie z nią związane. Uczestnictwo w UE nie powinno powodować ograniczania naszej suwerenności i prawa do stanowienia przepisów zgodnie z naszą wolą. Zjednoczeni dla Polski są za wypowiedzeniem niekorzystnych, rujnujących Polskę umów. Interes Polski jest celem nadrzędnym. Marzeniem jest powrót do sytuacji, jaka miała miejsce, gdy istniało EWG.

– Opowiadacie się za wypowiedzeniem umów międzynarodowych, które zostały podjęte bez referendum, tak jak obecnie Fundusz Odbudowy. Czy nie sądzicie, że skończyłoby to się tak, jak w przypadku referendum akcesyjnego w 2003 roku, kiedy to zmasowana propaganda polityczna przedstawiała tylko jeden punkt widzenia?

– Dlatego wprowadzenie, uruchomienie wspomnianej powyżej platformy ruchspołeczny.pl jest tak ważne. Należy spowodować, aby upolitycznione media nie stanowiły jednego źródła informacji. Jeżeli chodzi o wypowiedzenie umów międzynarodowych, należy znieść wszystkie te, które uderzają w interes narodowy. Czy ktoś wyobraża sobie sytuację, że przykładowo Niemcy rezygnują z produkcji stali, ponieważ UE im kazała?

– W jaki sposób Polska, będąc nadal w UE, miałaby nie realizować takich unijnych programów jak szkodzące Polsce Europejski Zielony Ład czy Fundusz Odbudowy? Przecież Bruksela nie wyrazi na to zgody i ataki na Polskę będą jeszcze silniejsze.

– Jeżeli UE nie podoba się Polska, ponieważ dba o własny interes, mogą z nami się rozstać. Co się zmieni z tego tytułu? Niemcy zabiorą fabryki z Polski? Centra dystrybucji żywności się wyniosą, bo Polska się nie domówiła z UE? Unia zależna jest od interesów dużych korporacji. Można by tu książkę napisać, opierając się na przykładach, jak to prawo jest pisane pod kogoś. Innymi słowy: Polska jako duży rynek zbytu raczej nie zostanie wyrzucona, bo krótko mówiąc, interesy korporacji na to nie pozwolą. Ponadto nie musimy się zgadzać z każdym rozwiązaniem płynącym z Brukseli. Skoro jesteśmy suwerenni, to działajmy w interesie własnym.

– Co oznacza postulat, że surowce
w polskiej ziemi mają być kontrolowane przez państwo polskie? Jak chcecie to osiągnąć?

– Najlepiej posłużyć się sprawdzoną polityką. Taka miała miejsce chociażby w Norwegii. Skandynawowie swego czasu, jak odkryto ropę na Morzu Północnym, nie mając know-how, zaprosili amerykański Exxon do współpracy. Ten zaczął wydobywać ropę, płacąc zgodnie z zawartą umową kilkadziesiąt procent od uzyskanego zysku do budżetu państwa. W międzyczasie Norwedzy nauczyli się sami wydobywać ropę i tak powstało bogactwo tego niebędącego członkiem UE kraju europejskiego. Zważywszy, że Polska posiada mnóstwo surowców, powinniśmy na nich zarabiać. Mogą być dzierżawione prawa, ale podatek musi być wysoki i trafiać do budżetu, a najlepiej tak jak w Norwegii np. na specjalny fundusz emerytalny. Inna sprawa, że powinna być dokonana dogłębna inwentaryzacja dóbr, jakie posiadamy. Złoża miedzi są naszym bogactwem (miedź będzie coraz droższa), węgiel również i powodowanie wyzbywania się korzyści choćby z jednego
surowca jest karygodne i jest działaniem wbrew interesowi narodowemu.

– Chcecie zakazać zadłużenia miast i państwa. Czy to oznacza zakaz uchwalania deficytu budżetu państwa, funduszy takich jak ZUS czy KRUS oraz budżetów samorządów terytorialnych?

– Oczywiście jesteśmy za tym. Wiąże się to z oszczędnościami, jakie powinny być niewątpliwie poczynione w państwie. Inwestycje powinny być dokonywane w oparciu o potrzeby mieszkańców. Nie może być tak, że przykładowo miasto zaciąga dług na poczet dotacji UE, z której budowane są wyłącznie ścieżki rowerowe, a na inne inwestycje nie ma pieniędzy, ponieważ UE ich nie uwzględniła. ZUS to jest osobny temat. Tu reforma powinna mieć miejsce jako jedna z pierwszych. Uchwalanie budżetu z deficytem to zadłużanie kolejnych pokoleń. Na co? – pytam. Jakim prawem nasze dzieci mają spłacać długi zaciągnięte na nieprzemyślane decyzje polityków często kierujących się obecnie zaleceniami UE (patrz Fundusz Odbudowy)? Demokracja pryncypialna zakłada cele, które będą określane przez mieszkańców. Władza powinna być od tego, aby wyłącznie zaspokajać potrzeby Polaków i nie powodować zadłużania ich, nie pytając nikogo o zdanie.

– Jak miałaby wyglądać w praktyce reaktywacja dobrowolnych spółdzielni, zrzeszeń rolniczych? Przecież w aktualnym systemie prawnym nie są one zakazane. Czym miałyby się one zajmować?

– Zakazane oczywiście nie są. Przez lata politycy próbowali spowodować u Polaków chęć wyzbycia się współpracy. W Polsce zlikwidowano spółdzielnie poprzez ich likwidacje bądź wyprzedaż. Natomiast na
zachodzie Europy są one normą. Wyobraźmy sobie prostą rzecz. Kilku rolników sadzi rzepak. Zakładają oni wspólnie spółdzielnię, która zajmuje się przetwarzaniem tego surowca. W tym momencie stają się niezależni,
produkują od A do Z, stanowią alternatywę, konkurencję dla produktów zachodnich. Nie są wyłącznie dostarczycielem półproduktu, tylko producentem kilku wyrobów finalnych. Właśnie tak to się odbywa za granicami Polski. To oczywiście dotyczy wielu branż, nie
tylko rolniczej. Dla takich działań powinny być zachęty podatkowe. To powinna być norma. Zniesienie obciążeń fiskalnych, celno-skarbowych. Takie działania spowodowałyby rozwój w wielu branżach. Opodatkowywać należy zachodnie koncerny, a polskie inicjatywy wspierać, aby mogły się rozwijać. Polska będzie silna jedynie siłą swoich obywateli – i to powinna być myśl przewodnia.

– W jaki sposób chcecie unormować sprawę konopi i twardych narkotyków?

– Nie zajmujemy się twardymi narkotykami. Jeżeli chodzi o konopie, po pierwsze – należy za wszelką cenę nie dopuścić, aby państwo nałożyło akcyzę i inne opłaty, tj. koncesje. Inaczej coś, co może stać się dobrem narodowym, stanie się kolejnym monopolem państwa, a jak wiadomo nie prowadzi to do żadnego rozwoju, tłumiąc każdą dobrą inicjatywę w zalążku. Konopie o niskiej zawartości
THC mają zastosowanie w medycynie, chemii, budownictwie, energetyce, w przemyśle tekstylnym, a nawet na własny użytek. Dość tu wspomnieć, że papierosy są o wiele bardziej szkodliwe. Konopie mogą stanowić pokaźny biznes i być naszym dobrem eksportowym z uwagi, że mamy tu surowiec, który u nas może rosnąć. Ten surowiec można przetwarzać i wykorzystywać go w różnych gałęziach przemysłu. Można nim domy ocieplać. Możliwych zastosowań jest mnóstwo, a co najważniejsze, jest ekologiczny, naturalny, niezatruwający środowiska.

– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Tomasz Cukiernik

za: Najwyższy Czas nr. 23/24/2021

Dodaj komentarz: