Kategorie
Społeczeństwo

Służby specjalne na pierwszej linii frontu w walce z Covid-19

Spółka E&K mieści się przy ulicy Radziwiłłowskiej 5 w Lublinie. Kapitał firmy, wedle Krajowego Rejestru Sądowego wynosi milion sześćset tysięcy złotych. Spółka z takim oto kapitałem otrzymuje od Ministertwa Zdrowia za niedawnych czasów pana Szumowskiego kontrakt na dostawę respiratorów, wart… dwieście milionów złotych! Wyobraźmy sobie, że idziemy do banku i mając na koncie zabezpieczenie na dziesięć tysięcy, chcemy wziąć milion złotych kredytu… Absurd, prawda?

Oczywiście, ale nie w świecie IV Rzeczypospolitej czyli kontynuacji mafijnej republiki III RP, w kaczystowskim opakowaniu. Sztuczka polega na tym, że szefem spółki E&K jest Andrzej Izdebski, były współpracownik Departamentu I MSW czyli wywiadu PRL, czyli SB oraz człowiek do dziś pozostający pod protektoratem byłych oficerów WSI. Zwerbowany do współpracy z bezpieką 29 czerwca 1978 roku jako TW “Zygmunt” przez funkcjonariusza Witolda Wieczorka. Rada Bezpieczeństwa ONZ zna rycerza Andrzeja Izdebskiego, w swoim raporcie o nielegalnym handlu bronią jego nazwisko pada przy okazji eksportu broni do Angoli i Liberii oraz próby wyeksportowania blisko trzydziestu ton bomb do Czadu, który od dziesięcioleci toczy wojnę z Sudanem.

Rynkowa cena najlepszych respiratorów sięga 120 tysięcy, sprzęt średniej klasy waha się od 50 do 90 tysięcy, ale spółka naszego bohatera ze służb specjalnych zainkasowała od ministerstwa po 160 tysięcy za respirator. Przejdźmy do słynnych maseczek z Antonowa. Pamiętacie zapewne tę groteskową szopkę telewizyjną, gdy Morawiecki i Sasin, który bawił na imprezach WSI w Wołominie, bredzili przed kamerami na żywo o walce z mniemaną pandemią, o cudownych maseczkach i innych serwowanym półgłówkom bzdetach. Quantron to spółka, która mieści się w miejscowości Łazy pod Warszawą, jej właścicielem jest Andrzej Mikołajczyk, były oficer WSI. Mikołajczyk kupił u Chińczyków nic nie warte szmaty po niecałe dwa złote a następnie opylił je KGHM-owi i Lotosowi czyli państwu, po osiem złotych.

Maseczki – WSI. Respiratory – WSI. Dwa przykłady, które ukazują pewien proces socjologiczny, a mianowicie, że po 13 latach od ukazania się Raportu z Weryfikacji WSI oraz po trzydziestu latach od upadku komunizmu, Polską wciąż rządzą postsowieckie wojskowe służby specjalne czyli wywiad wojskowy PRL, którego ludzie po 1990 roku zaprojektowali tak zwaną scenę polityczną. Lemingi co cztery lata chodzą do urn wyborczych, gdyż zostały nakarmione bzdetami, że kto nie głosuje, ten nie ma racji. Ten teatr iluzji jest niezbędny by mogły trwać miliardowe interesy w Bantustanie, który raz nazywa się III RP, raz IV RP, a w przyszłości będzie może nazywał się i V RP.

Za rządów PO, tak znienawidzonej przez wierzących kaczystowskich sekciarzy ci sami ludzie ze służb dokładnie w taki sam sposób okradali państwo. Proszę sobie prześledzić czym jest taka spółka jak choćby Pol Aqua z Piaseczna, która zgarniała gigantyczne państwowe przetargi i co w tej spółce robili tacy ludzie jak były szef WSI, generał Konstanty Malejczyk, politruk po kursach w GRU w Moskwie i były oficer Oddziału Y, który to oddział będący najtajniejszą sekcją II Zarządu Sztabu Generalnego LWP, nadzorował aferę FOZZ czyli MATKĘ CHRZESTNĄ odrodzonej przez Kiszczaka Rzeczypospolitej.

Ci ludzie to cienie, kursanci moskiewskich akademii wojskowych, są nietykalni, dysponują takim arsenałem haków i dojść, że mogą wszystko, oni są wszędzie tam gdzie gra idzie o ogromne pieniądze. Stworzyli kiedyś tych wszystkich Kulczyków i Solorzów (facet od Polstau z cztetema paszportami, który sprzedawał znicze pod cmentarzem), mogą przed kimś rozłożyć czerwony dywan do kariery i pieniędzy, albo go powiesić na kablu w piątek popołudniu, jeśli przeszkadza. Żeby taki Izdebski bądź Mikołajczyk mogli zgarnąć dziesiątki czy setki milionów od bandytów sprawujących stanowiska rządowe, ktoś musi odwiedzić kogoś i albo wcisnąć mu walizkę dolarów w zamian za kontrakt, albo rzucić mu na stół pożółkłą teczkę Tajnego Współpracownika z dawnych czasów, aby pan na przykład minister czy inny ważniak, zrozumieli kto rozdaje karty w tym cyrku i kto ma zarobić. Izdebski wziął dwieście baniek od Szumowskiego czyli z budżetu? Wziął ale przecież nie tylko dla siebie, taka kasa idzie do podziału na cały pajęczy układ, który steruje sceną. Dużo można by pisać jeszcze, na przykład o rządzie Ewy Kopacz zmiecionym przez tajne służby, ale może w innym tekście.

Ułuda demokracji i farsa zwana wyborami są niezbędnymi atrybutami zarabiania pieniędzy w postkomunistycznym Bantustanie przez ludzi ze strefy cienia. Lemingi mają oglądać TVP Info i wierzyć, że po bandyckich rządach Platformy nastał dobry szeryf Jarosław, na domiar teraz kochający zwierzątka futerkowe. Ta wiara lemingów w kwadratowe koło jest niezbędna by generałowie i pułkownicy wywiadu PRL mogli otwierać szampana. Czy to będą maski bądź respiratory, czy Amber Gold, czy czyściciele kamienic w Warszawie, czy budowy autostrad – tam na końcu zawsze stoi peerelowski wywiad, głównie wojskowy bo po 1989 roku SB-kom pozostawiono drobniejszy glejt, w typie agencji ochrony czy komisów samochodowych.

Czy jegomość Szumowski kiedykolwiek poniesie odpowiedzialność za swoje bandyctwo? Wolne żarty. W Polsce owszem, prokuratury i sądy są niezależne, tak samo jak media – gdy zajmują się włamaniani do piwnic. Szumowski przyszedł do polityki na chwilę, dorobić się, i się bardzo dorobił, a teraz zniknął zaszczepiony lewą kasą na koncie swojej żonisi. I będzie sobie spokojnie żył i trzymał pysk na kłódkę, bo po co miałby się wieszać? Dlaczego odszedł z resortu choć jeszcze dwa tygodnie przed dymisją mówił, że nigdzie się nie wybiera? Bo musiał odejść. Dlaczego? Generałowie wiedzą dlaczego, bo Morawiecki to facet jedynie od wypisywania czeków.

Trzymajcie się! Pozdro dla myślących!

Autor: Łukasz Grysiak

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=951644448692712&id=100015414972032

Dodaj komentarz: