Kategorie
Społeczeństwo

Na ringu

Na ringu bokserskim spotkało się dwóch zawodników. Słabszy oraz silniejszy, i o wiele bardziej agresywny. Ten słabszy przyjmował kolejne ciosy, w ogóle nie podejmując walki bo liczył, że w ten sposób ocali życie. Silniejszy łomotał go zatem coraz bardziej, robiąc krótkie przerwy ale słabszy nadal nie zmieniał taktyki i trwał przy swoim. Jak nie będę walczył tylko uciekał po narożnikach, to co najwyżej przegram, ale ocalę głowę, a także swoją żonę i dzieci, i cały mój dobytek.

Agresywny stał się w końcu tak agresywny, że zaczął słabszego walić już nie pięściami ale bejsbolem, usunął z ringu sędziego i wyłączył światła. W końcu zatłukł słabszego na śmierć, zgwałcił mu żonę, wygonił dzieci z domu a sam wygodnie rozsiadł się w jego posiadłości i przejął wszystko na własność.

Chciałeś kretynie ocalić siebie i swoją rodzinę, więc zamiast walczyć – uciekałeś przede mną. A teraz nie żyjesz. Nie ocaliłeś ani życia, ani rodziny, ani majątku – pomyślał agresor, oglądając 50-calową plazmę w salonie swojej ofiary.

Z dedykacją dla tych wszystkich co robią co im każą, bo się łudzą, że im pozwolą żyć i zachować to co mają. Kim trzeba być aby oddawać oprawcom kolejne obszary swego życia za zachowanie czegoś, czego i tak się nie zachowa?

Łukasz Grysiak

Dodaj komentarz: