Kategorie
Społeczeństwo

Bez dowodów

Jednym z najbardziej prymitywnych dziś zabiegów propagandowych w kontekście zgonów po eksperymentalnych eliksirach, jest argument, że NIE MA DOWODÓW, ŻE…

Potem tę manipulacyjną papkę powtarzają niczym katarynki całe zastępy pelikanów, które wykreowaną rzeczywistość medialno – polityczną uznają za realny świat. Nie ma dowodów… Przytoczę zatem historię sprzed kilkudziesięciu lat, bo ona mi tu bardzo pasuje w kontekście braku dowodów. Tekst dla osób myślących, reszta aluzji nie zrozumie, nie zrozumie też, że mechanizmy świata polityki są niezmienne od tysięcy lat. Po zabójstwie prezydenta Johna Kennedy’ego, 22 listopada 1963 roku zbyt wiele faktów wskazywało, że ta do dziś jedna z największych tajemnic historii, to spisek, zorganizowany zamach. Nie można było oficjalnie dopuścić do obalenia teorii “samotnego szaleńca Oswalda” jako jedynego zamachowca, mimo, że do Kennedy’ego strzelało miminum trzech zabójców z trzech różnych kierunków, gdyż uznanie, że było kilku morderców z automatu kazałoby uznać zamach za spisek. A do tego mocodawcy zamachowców dopuścić nie mogli. Co więc zrobiono? Pozbyto się dowodów aby potem powiedzieć, że NIE MA DOWODÓW.

Gdy Jaquelline Kennedy, żona zabitego tylko na parę minut odstąpiła od zwłok męża aby na pokładzie Airce Force One wziąć udział w zaprzysiężeniu Lyndona Johnsona na nowego prezydenta – ktoś w tym czasie zdeformował czaszkę prezydenta, aby zatrzeć ślady po kulach, które były żywym dowodem, że strzelało kilku zamachowców. Potem podczas autopsji w Memoriał Hospital w Dallas… zaginął mózg prezydenta! A później Komisja Warrena czyli wykreowany na użytek publiczności marny teatr, uznała, że NIE MA DOWODÓW SPISKU.

Co bardzo interesujące, w komisji zasiadał Allen Dulles, w tamtych czasach bardzo potężny człowiek w Ameryce, twórca CIA i architekt kilku zamachów stanu i przewrotów wojskowych, między innymi w Iranie w 1953, i Gwatemali w 1954, gdzie tajne służby usunęły Mosadegha i Arbenza – dwóch ludzi zagrażających amerykańskiemu biznesowi w swoich krajach – ropa i banany. Dulles nienawidził Kennedy’ego, uważał go za mięczaka, lewaka – powiedzielibyśmy dziś. I oto ten człowiek dla którego Kennedy był przeszkodą w politycznych planach tamtych lat, zasiadł w komisji mającej ustalić okoliczności jego zabójstwa. Tak wygląda świat odarty z medialnej oprawy dla idiotów.

Warto by leming pomyślał ilu obecnych Dullesów siedzi w strukturach elit odpowiedzialnych za COVID-19 i ilu z nich zatwierdza “bezpieczeństwo szczepionek”. Sądzę, że to jednak materia daleko wykraczająca poza możliwości intelektualne statystycznego głupka z telefonem przyrośnętym na stałe do pustego łba.

Łukasz Grysiak

Dodaj komentarz: