Kategorie
Społeczeństwo

Trik

Trik (trick) to «zabieg mający na celu osiągnięcie specjalnego efektu, stosowany zwłaszcza w filmie». Tak. Żyjemy w filmie. Ciekawe doświadczenie.

Wcześniej, owszem, zdarzało się, że żyliśmy w projekcjach. Projekcja patriotyczna „porozumienia sierpniowe”, projekcja ekonomiczna „transformacja ustrojowa”. I wiele innych projekcji („brukselska”, „dobrozmianowa”). Polityka wieków XX i XXI zaczęła występować jako dziedzina sztuki. Tak wyrafinowana, że prezentuje się nam nawet „projekcje w projekcji” (coś jak „antypowieść” w beletrystyce). Wymyślają nam świat, udające realność dekoracje, inscenizacje – a my w nie wchodzimy, jak w magicznej regresji do łona matki. Ze zdjętą z nas odpowiedzialnością za wybór siebie. Siebie rozumnego, siebie odważnego, siebie czujnego i walecznego. Wymyślają nam ekstazy, wyprawy krzyżowe (na antyszczepionkowców, na kolejne warianty i mutacje), marzenia (żeby móc znowu podróżować i wypić kawę w bankrutującej restauracji), kary, nagrody i ekwilibrystyczne układy treserskie.

Kiedyś w porządnym cyrku na koniu stał pies, na psie kot, na kocie kogut i żonglował piłeczką uwiązaną do dzioba. W dzisiejszym Circus Covidus Satanas wszystko stoi na testach PCR. Na testach stoją “zakażeni” (“przypadki”), na “zakażonych” stoją chorzy za sezonowe choroby układu oddechowego, na nich stoją “chorzy bezobjawowo”, na nich stoją umierający na “choroby towarzyszące (czyli główne), na nich “śmierć bezobjawowa”, czyli tłumy otumanionych propagandą, niby żywych a jak umarli snujących się po ulicach w maskach (uniformach posłuszeństwa).

Na samym zaś szczycie piramidy piramidalnego nonsensu stoi sama kostucha z wielką strzykawą bezpłodnej nadziei. A wszystko to kręci się bez końca na okrągłej arenie. Medialnej. Wymyślają nam emocje a my w nie… wchodzimy. Jak do pociągu na peronie – i zajmujemy miejsce przy oknie opalizującym na niebiesko. Królestwo niebieskie ekranów i wyświetlaczy. Nawet dopisujemy do ich scenariusza „swoje” autorskie kwestie, które wygłaszamy z autentyczną pasją zapominając, że gramy w obcym przedstawieniu, monologujemy cudzym scenariuszem.

Niedawno widziałem psa chwytającego gębą w locie bańki mydlane puszczane mu przez jego pana. Pies był zachwycony sobą i ilością pochwyconych „paszczą” baniek. Tu jesteśmy. Tym jesteśmy. Najlepszym przyjacielem swojego pana. Dmuchającego pianę.

Truman Show

Dodaj komentarz: