Kategorie
Społeczeństwo

Wieści

Po dzisiejszym, standardowym piętnanstominutowym przeglądzie prasy elektronicznej, jestem bardziej wstrząśnięty niż wyborowa, którą Michnik chłeptał z Kiszczakiem w Magdalence anno domini ’89, budując Trzecią Erpe. Oto gazeta redaktora Michnika, Wyborcza rozdziera szaty nad tragicznym stanem polskiej służby zdrowia i kolejnych dwudziestu tysiącach zakażonych oraz trzystu zmarłych, za chwilę toczy swe codzienne rytualne straszonko czyli ZOSTAŃ W DOMU i LOCK DOWN, by za trzy minuty dzielnie podsycać kobiece protesty antypisowskie, której, jak udowodnili naukowcy z Myszych Cipek, przyczyniają się do spadku wzrostu liczby zachorować.

Złośliwi twierdzą, że Morawiecki od dawna chciał u nas zastosować szwedzki model odporności stadnej ale się bał tak otwarcie, to kazał Przyłębskiej pieprznąć aborcją i teraz mamy model skandynawski w praktyce. Wyborcza czerpie garściami z autoryteta telewizyjnego Simona, który mówi, że pójście pierwszego listopada na cmentarz to pewna śmierć ale na ulicy wirus już nie zaraża, jeśli panny latają w kagańcach. Mamy więc nowy szczep SARSA – genderowy. Ostrożne szacunki ludzi, którzy znają się na rzeczy ale trzymają z dala od mediów, mówią, że mamy w kraju dziś minimum trzy miliony zakażonych obywateli. Zakażonych – nie chorych na Covid, bo to wielka różnica, której wielu nie rozumie. Wychodzi zatem, że przy paru milionach zakażeń, Wyborcza i inne ścieki jeszcze przez parę lat bedą mogły siać grozę, epatując codziennie liczbami o NOWYM REKORDZIE TRZYDZIESTU TYSIĘCY ZAKAŻEŃ.

A ja się przy okazji dowiedziałem, że jestem BEZOBJAWOWCEM, to znaczy tak sobie wydedukowałem bo w ciągu ostatniego miesiąca miałem kontakt z trzema osobami z koroną i jedną z Covidem, póki co – żyję i masz wszystkie objawy bezobjawowego Covida czyli kawa mi smakuje, nie kaszlę i nie mam gorączki. Chciałem nawet o tym fakcie poinformować Szacowny Sanepid, ale do nich nie można się dodzwonić. Jestem więc jednoosobowym ogniskiem zakażeń, w razie czego trzymcie się ode mnie z daleka! Ale nie ma co się Polską przejmować, jedźcie do Hiszpanii, tutaj już niektóre miasta otaczają kordony sanitarne. Jest ciekawie. W Polsce jest pewien profesor z Podkarpacia, który sam siebie z Covida wyleczył i – jak twierdzi – jeszcze sto innych osób. Lek, który zastosował, kosztuje 20 złotych, tylko, że już prawie nigdzie go nie ma. Pewnie dla wielu z Was to news i się zastanawiacie co to za lek i czy teraz robię sobie jaja? Otóż nie, mówię poważnie. Jeśli ktoś jest szybki to pogogluje sobie gdzie trzeba i się dowie o co chodzi, i może jeszcze zdąży zarezerwować online sobie ów medykament, tylko trzeba mieć receptę. W razie braku, jest inny lek o identycznym składzie, tylko kosztuje 80 złotych, co jest sumą śmieszną, biorąc pod uwagę, że dla niektórych Covid-19 bywa groźny. Pan profesor alarmował Ministerstwo Zdrowia o swoim odkryciu ale oczywiście go zlali, bo oni leczą chorych kurewsko drogim remdesivirem, którego skuteczność jest marna, ale za to remdesivir jest pozytywnie zaopiniowany przez mafię fsrmaceutyczną i produkowany przez jedną z fabryk mesjasza Billa Gejtsa. Tak czy wiecie o co chodzi… Jeśli lek pana profesora z Przemyśla okazałby się skuteczny dla wszystkich chorych, a sto osób wyzdrowiało w 48 godzin, te chuje go zakażą bo koronawirus jest potrzebny. Jest potrzebny wszystkim, a zwłaszcza szumowinom testującym szczepionkę, mimo, że kolejni ochotnicy ciężko chorują a jeden zmarł na zapalenie rdzenia kręgowego. Zdrowia ludu pracujący!

Łukasz Grysiak

Dodaj komentarz: