Kategorie
Społeczeństwo

“Obrońcy życia”

Decyzję o zamknięciu lokali gastronomicznych rząd podjął z dnia na dzień. Właściciele restauracji i kawiarń zdążyli już zrobić zakupy na weekend, więc ponieśli jeszcze większe straty niż tylko te wynikające z zakazu. Dziś wchodząc do Auchana, przed którym sprzedawano chryzantemy, widziałam, że kosztują tylko 10 złotych. Gdy wychodziłam, sprzedająca je kobieta wycierała rękawem łzy. Nie potrafiła ukryć, że płacze. Zapytałam, co się stało i usłyszałam o zamknięciu cmentarzy na trzy dni. Od jutra.

  • Dlaczego nie powiedzieli tego wcześniej? Dlaczego nam to zrobili? – szlochała.

Płacz, żal, wściekłość, desperacja. Wszystko to dodane do tragicznej sytuacji związanej z pandemią i z chaosem wywołanym zburzeniem tzw. kompromisu aborcyjnego.

Dlaczego rządzący nam to robią? Dlaczego dokładają problemów i cierpienia? Gdyby takie decyzje o zamykaniu restauracji czy cmentarzy były ogłoszone wcześniej, ludzie mogliby się do nich przygotować. Właśnie zadzwoniła do mnie siostra i opowiedziała o przyjaciółce, która z dwiema córeczkami po pracy pojechała do oddalonej o niemal 300 kilometrów miejscowości, gdzie pochowani są jej rodzice. Dziś już pewnie nie zdążą pójść na cmentarz.

Wieczorem oglądałam wiadomości. Minister zdrowia Adam Niedzielski, zgodził się z prowadzącym rozmowę dziennikarzem, że karetki krążą po miastach z chorymi, których nie chce przyjąć żaden szpital, bo nie działa system koordynacji informacji.

  • Nie będę tego ukrywać. Musimy nad takim system informacji o wolnych łóżkach w szpitalach popracować – powiedział pan minister.

Na jego korzyść przemawia to, że przynajmniej jest szczery, że na czarne nie mówi białe i że się nie chwali, jak inni członkowie rządu, jak świetnie sobie radzimy. To chwalenie bardzo … (szukam dobrego słowa) … denerwuje.

Teraz? Teraz trzeba tworzyć taki system, żeby karetki nie krążyły po mieście z chorymi i nie czekały godzinami przed szpitalami? Przecież mieliśmy na to kilka miesięcy. Ale zapomniałam, wtedy ważniejsza była walka z ludźmi LGBT i rekonstrukcja rządu. To były ważniejsze sprawy.

Rządzenie krajem to najtrudniejsze i najbardziej odpowiedzialne zadanie. Nasze życie, zdrowie, nasze firmy i finanse w dużej mierze zależą od rządzących i podejmowanych przez nich decyzji. Dlatego do rządu powinni iść ludzie najmądrzejsi, najbardziej odpowiedzialni, umiejący przewidywać, ludzie mający nie tylko głowy na karku, ale również serce i empatię. Powinni ..

Każdego dnia słyszę kolejne informacje, które wprawiają mnie w prawdziwe osłupienie. Coraz wyraźniej widać, że zadania, z którymi muszą się mierzyć rządzący, intelektualnie ich przerastają. Chcę wierzyć, że ogłoszona dziś (a nie kilka dni wcześniej) decyzja o zamknięciu cmentarzy, która oznacza, że całoroczna praca wielu ogrodników, pójdzie na śmietnik, nie jest spowodowana chęcią dołożenia ludziom cierpienia, że również informacja o zamknięciu lokali gastronomicznych nie była podyktowana taką intencją. Myślę, że to, co się dzieje, naszych rządzących po prostu intelektualnie przerasta. Ile jeszcze będzie takich dramatów, które są skutkiem ich niedostatków? Czy sama pandemia nam nie wystarczy?

Przed chwilą zobaczyłam w telewizji warszawską ulicę, wzdłuż której stały trzy rzędy radiowozów i niezliczona ilość policji. Czy coś jeszcze może nas zdziwić? Chciałabym móc myśleć, że to nie może być prawda, że to zbyt absurdalne, że to czysty obłęd. Chciałabym wierzyć, że nie rządzą nami szaleńcy, ale co mogłoby mnie uspokoić?

A przecież to, co dotychczas napisałam, to tylko dodatek do myśli, które nie opuszczają mnie od 9 dni. Zastanawiam się, ile kobiet zdecyduje się teraz na dzieci? Mogłoby się wydawać, że relacja między dzieckiem i matką to sacrum, coś najpiękniejszego i najświętszego, coś, czego nie można popsuć i zbezcześcić, nie można wejść w relację mamy i dziecka. Okazało się, że można. Powiedziała dziś o tym pani Emilewicz. Jej słowa pokazują, jak można zbezcześcić i tę najpiękniejszą relację, mówiąc, że prawa kobiety kończą się, gdy zachodzi w ciążę. Pani Emilewicz wyjaśniła, że kobiety powinny traktować swoje nienarodzone dzieci jak zagrożenie. Bóg dał ludziom wolną wolę i sumienie, ale są tacy, którzy chcą Boga wyręczyć, a sąd ostateczny zastąpić prokuratorem. To ludzie, którzy wierzą, że gdy sami staną przed Bogiem nie będą zdawać relacji ze swojego życia, ale z tego, ilu ludzi zmusili do życia zgodnego ze swoimi wyobrażeniami woli boskiej.

Czy ludzie, którzy z jakiegoś powodu uznali, że mogą decydować o czymś życiu, zastanawiają się, jak dziś czują się kobiety, które są już w ciąży, ale jeszcze nie miały badań prenatalnych? Co one teraz przeżywają? Jak te ich emocje wpłyną na ich zdrowie i na zdrowie ich nienarodzonych dzieci?

Politycy partii rządzącej przez wszystkie przypadki odmieniają prawo każdego człowieka do życia. O obłudnicy!!! Naprawdę liczy się dla Was każde życie? A co z niemal 50 tysiącami Polaków, którzy każdego roku umierają z powodu zatrucia powietrza? A co z upragnionymi dziećmi, które nie mogą się urodzić, bo tam,, gdzie powietrze jest najgorsze, wzrasta ryzyko poronień. A co z coraz większą grupą ludzi którzy z powodu złego stanu środowiska w ogóle nie mogą mieć dzieci? Ktoś z tzw. obrońców życia się nimi interesuje? Ktoś walczy o to, by interesów i węgla nie stawiać ponad ludzkim życiem? Czy zapisy w konstytucji dotyczące ochrony życia każdego człowieka nie dotyczą również nas, którzy żyjemy i … oddychamy zatrutym przez węgiel powietrzem?

Nie potrafię poradzić sobie z tą obłudą, zakłamaniem, wybiórczym stosowaniem zasad moralnych. Nie można być trochę katolikiem, tak samo, jak nie można być trochę w ciąży. Albo życie ludzkie jest największą wartością, albo ważniejszy jest węgiel! Nie można nazywać się obrońcą życia i mieć gdzieś niemal 50 tysięcy ludzi, którzy umierają w sezonie grzewczym. Nie potrafię już tego unieść. Czym sobie zasłużyliśmy na takich rządzących i takich wybiórczych “obrońców życia”? Nie mogę pozbyć się wrażenie, że rządzą nami najbardziej zdeprawowani ludzie pozbawieni wszelkich zasad moralnych, którzy interes swojej partii stawiają ponad dobrem wspólnym.

Andrzej Mrugała

Dodaj komentarz: