Kategorie
covid-19

Cała prawda, całą dobę

Pod koniec roku, wydarzenia w naszym pięknym kraju nad Wisłą, nabierają pędu niczym pendolino na wysokości Radomia Robaczki.

39 lat temu, również w niedzielny grudniowy poranek i prawie dokładnie o tej samej porze co dziś, zobaczyliśmy na ekranie telewizora Unitra, smutnego gościa, który pokrótce rzecz ujmując, przekazał nam w ramach teleranka, że już nic nie będzie. Pojawieniu się Jaruzelskiego na ekranie, towarzyszył uciszające pozostałych domowników szepty, lekkie poddenerwowanie a zarazem ciekawość.

27 grudnia, w niedzielny poranek roku pańskiego 2020, mogliśmy przy pomocy transmisji mediów publicznych jak i mediów społecznościowych, ( min. poprzez stronę Mateusza M. oraz Kancelarii Premiera), zobaczyć, jak pierwsza osoba w Polsce, przyjmuje szczepionkę na śmiertelnego wirusa, który od roku, masowo dziesiątkuje ludzkość w naszym kraju.

Transmisji tej, podobnie jak 39 lat temu, towarzyszyły emocje, zarówno uczestników jak i zgromadzonych fotoreporterów, którzy raz po raz, sypali z zza kamer swoich stacji siarczyste -KURWA! Być może, było to spowodowane nadmiarem wrażeń lub widokiem Alicji J. – Naczelnej Pielęgniarki szpitala NSDAPiS, która jako pierwsza osoba w Polsce, miała na oczach narodu przyjąć domięśniowo nową substancję leczniczą.

Co przyjęła w ramię Alicja J. oraz pozostali trzej pracownicy szpitala? Tego nie dowiemy się już nigdy, ponieważ owa „szczepionka”, podzielona została wcześniej na dawki – zapewne, aby ograniczyć sobie zachodu podczas tak ważnej transmisji na żywo.

Jak zapewnia od kilku tygodni Mateusz M. wraz z Adamem N. i całym zarządem naszej spółki – lek jest całkowicie bezpieczny i przebadany.

Aby podkreślić epidemiologiczną powagę sytuacji, która dotknęła nasz kraj, oraz znaczenie tego abyśmy zachowywali się rozsądnie i odpowiedzialnie – Mateusz M. postanowił „ograniczyć” nam Wigilię. Nasz dzielny premier, zachował się jednak z nami solidarnie i w święta Bożego Narodzenia nie spotykał się osobiście ze swoją ukochaną matką, tylko wrzucił na portalu społecznościowym zdjęcia z ich wspólnego wirtualnego spotkania. Mama w pokoju gościnnym a Mateusz w salonie. Sweat…

Mateusz M. zabrał Polakom jedno z ich najważniejszych świąt – Wigilię. Może dlatego, że Polskie wartości są mu obce?

Jak potwierdził Szewach Weiss w jednym z wywiadów : ukochane dzieci naszego premiera chodziły do prywatnej szkoły Lauder-Morasha w Warszawie – pierwszego żydowskiego zespołu szkół w Polsce. W szkole, słodcy milusińscy pobierali codziennie lekcje języka hebrajskiego, oraz „odkrywali i pielęgnowali wartości kultury żydowskiej”. Wszystko to przy wesołych dźwiękach pieśni „Hevenu Shalom Alechem” i ciasteczkach z koszernego cateringu.

Od samego początku trwania „pandemii” media, portale społecznościowe, stacje radiowe oraz wydawcy gazet, robią z nas – nie bójmy się tego słowa robaczki – idiotów.

Niczym rasowi zarządcy stadem baranów, odwracają naszą uwagę, od prawdy, w ten sposób najpierw goląc nas z wełny by następnie zarżnąć w rzeźni.

Manipulacja medialna i kłamstwa sięgają zenitu. Goebbels, mógłby się uczyć od pracowników propagandy piszących Mateuszowi i Adamowi przemówienia a pozostałym mediom wytyczne do dalszej systematycznej pracy.

Przykład, mieliśmy również parę dni temu, kiedy to tysiące ciężarówek z Polskimi kierowcami utknęło w Dover. Ludzie nie mogąc wrócić do kraju na Święta, marzli na parkingach- głodni, zziębnięci, bez toalety, szarpani przez gestapo uk. Co robił w tedy zarząd RP? Adam N. minister Służb Sanitarnych (SS) wygłaszał świąteczne orędzie do narodu, życząc nam wszystkim szczepionki. W tym samym czasie Mateusz M. bredził o solidarności i odpowiedzialności. Prezes jak to prezes – ministerstwo propagandy ociepliło jak mogło jego wizerunek kręcąc sweet filmik z kotkiem na choince, w świątecznej atmosferze, przy dźwiękach dzwoneczków. Większości Polaków łzy zalały oczy.

Tym czasem w Dover, jako pierwsza na ratunek kierowcom, którzy nie mogli wrócić do domu na święta ruszyła polonia, która, jak błyskawica zorganizowała dla nich żywność, leki i najpotrzebniejsze rzeczy. Niektórzy z kierowców znaleźli gościnę w Polskich domach, gdzie mogli zjeść ciepły posiłek i wreszcie po tylu dniach choćby się wykąpać.

Kiedy już było praktycznie po wszystkim i kierowcom niczego ani to niczego już nie brakowało, Mateusz M. i ministerstwo propagandy, rozpoczęli swoją akcję ratunkową. Wojska WOT, medycy, specjalny samolot. „Bożonarodzeniowa Szopka” nabrała nowego znaczenia….

Media, trąbiły jak to dzięki zarządowi i panu premierowi oraz dzielnym medykom, udało się pomóc tysiącom uwięzionym na wyspach Polakom. Wśród polonii w Dover zawrzało:

„Jak to? Przecież byłem tam, pomagałem. Tam wtedy nikogo nie było tylko my – polonia!”

Ale przekaz medialny poszedł.

I uwierzyła w ten przekaz część baranów i owiec prowadzonych na rzeź. Tak samo jak uwierzyli, w podaną dziś Annie J. szczepionkę.

Jak mówił pewien Tomasz L. (prawdziwe -Tomasz Lisienko – syn Stiepana Lisienko podoficera politycznego, specjalisty od prowokacji i dywersji, służącego w WSW i KW PZPR) były redaktor naczelny „Fejków” i „Fejków po Fejkach” :

„Jestem na tyle inteligentny, aby pracować w telewizji, ale nie żeby ją oglądać. Widz w Polsce wybaczy wiele. Ale nigdy, ale to przenigdy nie wybaczy tego, aby go potraktować poważnie. Ludzie nie są tacy głupi jak nam się wydaje- są dużo głupsi.”

Serdeczności robaczki.

Tekst: Nina Bojarska

Dodaj komentarz: