Kategorie
covid-19

Republika bananowa

W republikach bananowych prawo pisze się pod konkretne grupy interesu, innymi słowy, jeśli mafia chce zarobić to tworzy przepisy jej to umożliwiające a jej medialne tuby propagandowe uwiarygadniają je, jako niezbędne i potrzebne.

O tym, że rządząca Polską od 1990 roku bandycka hołota ma wspólne cele i interesy a jedyne czym się od siebie różnią jej poszczególne odłamy to tylko nazwy, niech świadczy prosty fakt, że syn Jana Kulczyka a więc człowieka należącego do poprzedniego układu, teraz będzie trzepał grubą kasę na podstawie zapisów na serwetce obecnego układu. Profesor Andrzej Zybertowicz, kiedyś wybitny badacz zakulisowych aspektów transformacji, a dziś już tylko oportunistyczna partyjna fleja jakoś nie protestuje, że kryminalni bohaterowie jego wieloletnich badań, tacy jak Solorz czy rodzina Kulczyków dziś robią przestępcze interesy z jego partyjnym kumplami z PiSu. Punkt widzenia – punkt siedzenia – to jedyna uniwersalna prawda o ludzkiej naturze, zwłaszcza w jej starciu ze światem brudu i pieniędzy.

Poprzedni układ oddał za półdarmo Kulczykowi państwowy Ciech a obecny układ wprowadza swoim zwyczajem bandyckie zapisy o nowych maskach, mających chronić covidowych głupków przed nowymi mutacjami histerii i bzdur – maskach, które będzie produkował Kulczykowy czyli odebrany państwu Ciech. Mafia oddaje majątek swoim i mafia produkuje prawo by swoi zarobili i się tym zarobkiem z nią podzielili. W zeszłym roku kokainowe redakcyjne lumpy medialne rozpływały się w zachwytach, że oto pani Dominika Kulczyk czyli z kolei córka “doktora Jana” przekazała państwu aż 40 milionów na walkę z Covid! No zobaczcie jaka dobra duszyczka! Aż jądra ściska. Dała 40 baniek czyli zostaje jej jeszcze 760 milionów do oddania państwu polskiemu z ośmiuset, które ukradł jej tatuś podczas “prywatyzacji” Telekomunikacji Polskiej.

Tak przy okazji: w 1990 roku Sejm odrodzonej w Magdalence III RP na 24 godziny zniósł cło na zboże – po to aby dwóch facetów z tak zwanego “ośrodka wiedeńskiego” – Kuna i Żagiel – nietykalni pod parasolem wywiadu wojskowego PRL, mogło sprowadzić do kraju tysiące ton zboża z Kazachstanu. Nie wiem jak dla Was ale dla mnie to Morawiecki z tym swoim urzędniczym kmiotem Niedzielskim mogą sobie nawet uchwalić noszenie dziesięciolitrowych wiader na łbach, bo gówna na twarzy nie noszę nawet wchodząc do sklepu, i nosić nie mam zamiaru. Jak wytłumaczą schizmatycy kościoła pandemicznego logiczny absurd, że im więcej jest zaszczepionych tym bardziej absurdalne restrykcje są wprowadzane? To też nie przemawia do pustych głów?

Łukasz Grysiak

Dodaj komentarz: