Kategorie
covid-19

Lobotomia

W 1935 roku portugalski profesor neurologii Antonio Egas Monis wynalazł lobotomię. W 1949 roku został za to laureatem Nagrody Nobla. Lobotomia była ekstremalnym zabiegiem neurochirurgii polegającym między innymi na wbijaniu w oczodoły szpikulca do lodu i tym sposobem dokonywania zmian w mózgu, co miało być panaceum na lęki, depresję, schizofrenię i choroby psychiczne. W końcu te barbarzyńskie eksperymenty zostały przerwane i uznane za nieludzkie, jednak początkowo cały swiat nauki był nimi zachwycony. Lobotomia prowadziła do zamiany jednostki ludzkiej w roślinę, odbierała jej podstawowe funkcje życiowe i intelektualne, czyniąc z pacjentów niezdolne do życia ameby. Jednym z najgłośniejszych przypadków horroru lobotomii była Rosemary Kennedy, siostra słynnego Johna, prezydenta USA (zabity w 1963 roku) i Roberta (zabity w 1968 roku). Rosemary była bardzo urodziwa i nadpobudliwa, lubiła facetów, za bardzo. Jej postępowanie było solą w oku dla słynnej rodziny i przeszkadzało obu braciom w karierach, pomimo, że obaj mieli całe stada kochanek (to Robert kazał podać śmiertelny zastrzyk Marylin Monroe). Rosemary poddano lobotomii, co miało utemperować jej bujną osobowość. Udało się, nawet za bardzo! Kobieta stała się rośliną, do końca życia siedziała na krześle i patrzyła w sufit, śliniąc się i bełkocząc. Zabito jej mózg, zabito ciało. Death.

Dlaczego o tym piszę? Od marca zeszłego roku ludzkość znalazła się w kleszczach globalnej lobotomii, zwanej pandemią czyli pompowania myszy do rozmiarów mamuta, w wiadomych orwellowskich celach. Następcy Moniza swoimi szpikulcami do lodu, zwanymi mediami od roku niszczą mózgi pacjentom zachodniej cywilizacji, którzy uważają, że bełkotają i ślinią się dla własnego dobra, a nawet jeśli większość poddanych lobotomii wie, że rządowi neurochirurdzy to nie żadni lekarze ale zabójcy, boi się z tym cokolwiek zrobić.

Polska – kraj, który zrodził Rotmistrza Witolda Pileckiego, świętego polskiej walki o wolność, bohatera nad bohaterów, który poszedł na ochotnika do Auschwitz, któremu sadyści z UB wyrywali obcęgami paznokcie w mokotowskim więzieniu a potem kat Piotr Śmietański, na polecenie sowieckich oprawców strzelił mu w tył głowy. Idę ulicą i patrzę… mijają mnie ludzie, wystraszeni, w tych śmierdzących szmatach na gębach, boją się podejść do drugiego człowieka i podać mu ręki, patrzą na mnie jak na pojeba bo zamiast kagańca, trzymam papierosa w ustach, coraz bardziej odczłowieczeni i ogłupieni. Codziennie z ekranów telewizyjnych kolejne watahy Morawieckich, Niedzielskich i innych zbrodniarzy oraz całe zastępy udających dziennikarzy szmalcowników wbijają im w oczodoły tysiące szpikulców do lodu – ze szczepionkami, liczbami zakażeń i kolejnymi mutacjami histerii i bzdur.

Za kogo oddał życie Rotmistrz? Za te wszystkie ofiary covidowego szpikulca do lodu? Wczoraj jakaś nauczycielka bełkocze mi, śliniąc się, że szczepi się także dla mnie… Ojej! Ona już jest jest po zabiegu, jak Rosemary Kennedy, patrzy w sufit i bredzi, naćpana białym proszkiem Covid-19. To jest nauczycielka, a nie idiotka – galerianka, osoba, która ma ogromny wpływ na kształtowanie postaw młodzieży… Czego więc można się spodziewać w przyszłości? Ofiary lobotomii nie są zdolne do buntu, nie są zdolne do krytycznego myślenia, w ogóle nie są zdolne do żadnego myślenia, zbyt długo potomkowie profesora Moniza już wywracają na drugą stronę ich płaty czołowe. Wczoraj oto ludobójczy pisowski Wermacht ogłosił zamknięcie Warmii i Mazur, akurat teraz tam szaleją ogniska trzeciej fali! Zima wystarczyła gestapowcom by zniszczyć turystykę na Podhalu, idą wiosną i lato, to teraz przerzucili pandemiczne bagnety na Mazury, czas wykończyć tamtejsze hotele i restauracje. I co?

I oczywiście nic. Nie istnieje już coś takiego jak Naród Polski. Trzydzieści lat prania mózgów od czasów upadku PRL i podawania postępowej papki w sosie gender i LGBT wystarczyło. Wystarczyło by tę tępą egoistyczną masę z iphonami przygotować do zadania ostatecznego ciosu – wbicia im w mózgi szpikulca do lodu. Wiara w social mediach lubi się masturbować kolejnymi filmikami jak to jest źle i fatalnie! Płakanie połączone z uzależnieniem od nieustannego siedzenia w social mediach stało się dla wielu jedyną rozrywką, po czym większość z nich wychodzi na ulicę i grzecznie zakłada szmatę na gebę, bo boi się mandatu, bo przecież wszyscy tak robią. Bohaterowie! Nie wierzę ludziom z netu, nikomu nie wierzę kogo nie znam osobiście, ten wirtualny świat jest tak samo pusty i sztuczny jak covidowe statystyki zakażeń. Pół roku temu wrzuciliśmy tutaj post – jako rodzaj eksperymentu – nawołujący do pomocy chorym na Covid pensjonariuszom Domów Opieki Społecznej. Z tych setek i tysięcy wirtualnych herosów co to “nie noszą kagańca” i zawodowo zajmują się teoriami o NWO, zgłosiło się TRZYNAŚCIE osób, w tym dziewięć kobiet. I to jest cała prawda zarówno o Facebooku jak i dzisiejszym “narodzie” polskim. Potomkowie Rotmistrza Pileckiego – ze szpikulcem do lodu między oczami. Morawieccy tego świata to wiedzą. Wiedzą, że z beszktałtną masą można zrobić wszystko. I robią wszystko.

Krzyczycie tak bardzo, że się nie zaszczepicie? Naprawdę? Jak was postawią przed dylematem strzykawka albo zwolnienie z pracy to bardzo szybko ewoluuje wasz punkt widzenia, ale gdyby w firmie zatrudniającej sto osób, 90 się postawiło – nikogo by nie zwolniono. Gdyby… Gdyby nie te szpikulce do lodu – świat byłby piękniejszy. Jak zachorujesz to zmienisz punkt widzenia – oto dyżurny argument sekciarzy kościoła covidowego. Chora była moja kobieta i wiele osób w rodzinie i jakoś punkt widzenia mi się nie zmienił. Im właśnie o to chodzi – złamać strachem! Podeptać a potem dokończyć dzieło. Tym tekstem zamykam książkę, którą powoli klecę do kupy. Zdrowia!

Łukasz Grysiak

W odpowiedzi na “Lobotomia”

Dodaj komentarz: