Kategorie
covid-19

Scenariusz pandemiczny

Wyobraźmy sobie taki scenariusz. W Chinach w 2019 roku zidentyfikowany zostaje nowy typ wirusa. Wszystko wskazuje, że SARS.Co.V-2 pochodzi od nietoperza. Patogen jest nieznany ale szybko się rozprzestrzenia. W miarę jak zaraza rozlewa się po całym świecie, państwa w pierwszym, najgorętszym okresie reagują alarmowo. Nikt przecież nie wie z czym świat ma doczynienia. Po paru tygodniach zakażeń, zachorowań i śmierci, naukowcy i politycy – dysponujący już pierwszymi badaniami śmiertelności i zachorowań – zauważają, że nowy odzwierzęcy koronawirus jest bardzo zaraźliwy ale dla ogółu populacji minimalnie groźny. Zdarzają się przypadki śmierci i ciężkich zachorowań, większość jednak przechodzi chorobę łagodnie. Wśród niektórych środowisk medycznych i naukowych pojawiają się głosy o śmiertelnej pandemii, nawołujące rządy do zamknięcia krajów, zamrożenia gospodarki i ograniczenia kontaktów, kwarantanny i izolacji.

Premier Mateusz Morawiecki na specjalnej konferencji prasowej obwieszcza: “proszę państwa, nie możemy doprowadzić do paraliżu całego państwa i służby zdrowia gdyż biorąc pod uwagę światowe dane epidemiologiczne, zastosujemy lekarstwo gorsze od choroby, czyli w efekcie dojdzie do fali samobójstw, bankructw oraz śmierci nie z powodu epidemii, lecz zastosowanych środków jej przeciwdziałania. Proszę myć ręce, dbać o osoby starsze i najmniej odporne, te powinny unikać większych skupisk ludzkich. Nie mamy danych świadczących jednoznacznie, że maseczki chronią przed infekcją, proszę je więc nosić jeśli ktoś uważa, że powinien. W kwestii szczepionek, bardzo wątpliwy jest cel produkcji takiego preparatu oraz masowych szczepień przeciwko chorobie o nikłej w stosunku do ogółu śmiertelności. Zachowajmy spokój. Nie dajmy się zwariować”. Po konferencji premiera idą spokojne rzeczowe komunikaty przez media. Nikt nie epatuje grozą i strachem, bo nie ma ku temu powodów, i choć statystyczny Jan Kowalski zna kilka osób, które zachorowały, a nawet kogoś kto zmarł, zdaje sobie sprawę, że to kolejna z chorób, które dotykają ludzkość. Skoro media nie epatują codziennie obrazami z wydziałów onkologii i nie mówią, że dziś znów zmarło w Polsce 400 osób na nowotwory, to i nie mówią o śmierci kolejnych stu czy dwustu osób na Covid-19. Panikarzy zaś uspokajają redaktorzy i lekarze, przytaczając dane z 2018 roku o 13 tysiącach zgonów z powodu chorób płuc. Nikt masowo nie testuje ludzi, zwłaszcza czymś czego sam twórca w żadnym wypadku nie zalecał stosowania do diagnostyki. System skupia się wyłącznie na przypadkach ciężkich, na osobach wymagających hospitalizacji.

Po odkryciu, że tani lek o nazwie amantadyna skutecznie leczy chorobę, szpitale masowo stosują go w hamowaniu replikacji wirusa. Strach, terror, policja blokująca wejścia do klubów i restauracji i cała reszta? Takie sceny społeczeństwo ogląda tylko na kinowych ekranach. Hitem jest zwłaszcza najnowsze dzieło hollywoodzkie o fantastycznej wizji przyszłości, gdzie jednostka śledzona jest przez specjalną aplikację a nowoczesne drony monitorują ogniska epidemii śmiertelnej zarazy. Ludzie to oglądają, zajadając popcorn i wzdychają: ach, dobrze, że to tylko film.

Z kolei hitem książkowym jest nowy thriller polityczny opowiadający o oligarchicznej sekcie, która najpierw wywołała sztuczną epidemię a potem na niej bazując, knuje w Davos o pozbawieniu populacji wolności i własności. Czysty Ludlum. Innymi słowy: tak wyglądałaby rzeczywistość gdyby ta pandemia była zjawiskiem naturalnym a nie zbrodniczym planem przekształcenia zachodniej cywilizacji w otwarty obóz koncentracyjny. Mając do dyspozycji kamery, pieniądze i tak zwanych ekspertów, można wykreować dowolne zjawisko społeczne. To tylko psychologia i logika efektu medialnego. Można pokazać dowolny oddział zakaźny i konających na nim ludzi, napompować mysz do rozmiarów mamuta a potem puścić falę strachu. Twarde dane i racjonalna ocena sytuacji zawsze przegrają z emocjami, tym bardziej wywołanymi przez realnie istniejącą chorobę. Ktoś ma inną wersję zdarzeń w przypadku naturalnej epidemii, pozbawionej kontekstu politycznego? Dyskusja otwarta.

Łukasz Grysiak

Dodaj komentarz: