Kategorie
covid-19

Do wypłaszczenia jeden (k)rok

„W związku z tym pozwolę sobie zdecydowanie zaapelować do krajów, aby powstrzymały się od wprowadzania środków, które są destrukcyjne pod względem gospodarczym i społecznym, a ponadto nie mają uzasadnienia naukowego i nie przynoszą wyraźnych korzyści dla zdrowia publicznego”.

***

Myślę, że teraz jest już oczywiste, że dzieje się coś o wiele bardziej nikczemnego. Ale jak to wyjaśnić? Niektórzy wyobrażają sobie, że musi to wymagać postaci Dr Zło, pociągającego za sznurki i sprawiającego, że wszystkie jego marionetki tańczą do tej samej melodii.

***

W menu na dziś danie podsumowujące zjawisko lockdownu. Termin publikacji oczywiście nie jest przypadkowy. To właśnie dziś usłyszeliśmy o nowych, ‘koniecznych’ restrykcjach, które bezwzględnie należało wprowadzić. Obostrzenia wprowadzane są w akompaniamencie głosów nawołujących do ‘jedynego skutecznego rozwiązania’, a więc tzw. lockdownu twardego czyli zamknięcia ludzi w domach. O bezsensowności takich środków właśnie traktuje poniższy artykuł. Z perspektywy brytyjskiej.

Zapraszam do lektury.

________________________***________________________

Minął rok, odkąd rozpoczęliśmy niesprawdzony, nieprzetestowany, nienaukowy, drakoński i szczerze szalony eksperyment medyczny, społeczny, ekonomiczny i psychologiczny na milionach ludzi. W dniu, w którym wpadliśmy w to szaleństwo, napisałem: „A więc wygląda na to, że to koniec Wielkiej Brytanii, jaką znaliśmy”. Wszystko, co wydarzyło się od tamtego czasu, jak sądzę, potwierdziło to, a moim jedynym zaskoczeniem jest, że miliony ludzi wciąż trzymają się dziwacznego pomysłu, że blokady były oparte na nauce, że były konieczne, że były skuteczne i że my mamy życzliwy rząd, którego celem jest zapewnienie nam wszystkim bezpieczeństwa. Żadna z tych rzeczy nie jest prawdą.

Krótkie podsumowanie tego, co się wydarzyło

Na próżno będziesz szukać literatury medycznej i naukowej sprzed 2020r., opowiadającej się za masową kwarantanną zdrowych ludzi jako właściwą reakcją na pandemię. W rzeczywistości, po tym, jak spanikowany rząd meksykański flirtował z tym pomysłem przez całe pięć dni podczas wybuchu świńskiej grypy w 2009r. (kończąc go, gdy zdano sobie sprawę, jak straszne to było), ówczesna dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), dr Margaret Chan, wyraźnie ostrzegła przed stosowaniem takich destrukcyjnych środków:

„W związku z tym pozwolę sobie zdecydowanie zaapelować do krajów, aby powstrzymały się od wprowadzania środków, które są destrukcyjne pod względem gospodarczym i społecznym, a ponadto nie mają uzasadnienia naukowego i nie przynoszą wyraźnych korzyści dla zdrowia publicznego”.

Tak więc ten destrukcyjny, nienaukowy środek, bez wyraźnych korzyści dla zdrowia publicznego, został po cichu pogrzebany i zapomniany. Aż do czasu gdy został wdrożony w styczniu 2020 roku w chińskiej prowincji Hubei na polecenie Xi Jinpinga, przywódcy jednego z najbardziej totalitarnych reżimów na świecie, co szczegółowo opisuje prawnik Michael Sanger.

Można by oczekiwać, że WHO pójdzie tą samą linią co dr Chan w 2009 roku, ale do lutego w niewytłumaczalny sposób zmieniła swoje wytyczne dotyczące reakcji na pandemię, opierając się na najmniejszych i najbardziej niewiarygodnych dowodach, dostosowując je do dekretu Wuhan.

Można by więc oczekiwać, że kraje zachodnie odrzucą to tyrańskie podejście, ale, co szokujące, tego nie zrobiły. W Wielkiej Brytanii całkiem rozsądna strategia gotowości na wypadek pandemii, którą rząd prowadził od 2011 roku, która podkreśla absolutną wagę zapewnienia minimalnych zakłóceń w społeczeństwie, nawet podczas epidemii wirusa, która może pochłonąć 315 000 istnień ludzkich w okresie 15 tygodni, została zniszczona. Dlaczego? To jest najważniejsze pytanie, na które potrzebujemy odpowiedzi, ale myślę, że profesor Neil Ferguson dał nam mocną wskazówkę w swoim grudniowym wywiadzie dla The Times:

„Oni [Chińczycy] twierdzili, że spłaszczyli krzywą. Na początku byłem sceptyczny. Myślałem, że to było masowe tuszowanie przez Chińczyków. Ale kiedy zgromadzono dane, stało się jasne, że to skuteczna polityka. Ale to jest komunistyczne państwo jednopartyjne, stwierdziliśmy. Myśleliśmy, że w Europie nie ujdzie nam to na sucho. A potem zrobiły to Włochy. I zdaliśmy sobie sprawę, że możemy.

Jego twierdzenie o spłaszczeniu krzywej to fałszywy trop, zwykła zmyłka. Ale jego komentarz, że zdali sobie sprawę, że wdrożenie taktyki despotycznego reżimu może im ujść na sucho, już nie.

Ponieważ WHO i rząd zawiedli, z pewnością Brytyjczycy nie daliby się nabrać na coś tak ewidentnie absurdalnego, jak zakazanie milionom całkowicie zdrowych ludzi kontaktu z innymi zdrowymi ludźmi? Z pewnością duch, który uczynił ten kraj jednym z najbardziej wolnych narodów na ziemi, zadziałałby?

Niestety nie. Brytyjczycy, poprzez połączenie bycia bombardowanym strachem, histerią i jawnym kłamstwem na bezprecedensową skalę, potulnie poddawali się tym despotycznym dekretom, wierząc, że mają one coś wspólnego z zapewnieniem im bezpieczeństwa.

Kłamstwo o bezobjawowej transmisji i mit pół miliona zgonów

Zdecydowanie największym kłamstwem jest bezobjawowa transmisja. I faktycznie, może któregoś dnia stać się największym kłamstwem, wypowiedzianym największej liczbie ludzi w tak krótkim czasie. Twierdzenie opierało się głównie na incydencie w Niemczech, gdzie chińska dama, o której sądzono, że nie ma żadnych objawów, rozniosła chorobę. Jednak później okazało się, że tak naprawdę to miała objawy, ale stłumiła je lekami. Jednak rzadko o tym pisano, a od tego czasu narodził się mit, że to nowa, mistyczna choroba, którą mogliby przenosić ludzie bez objawów, a wraz z nią powstała podstawa do lockdownów, masek i niezliczonych innych dziwacznych, dystopijnych ograniczeń nałożonych na nas. Później przeprowadzono ogromne badanie na 10 milionach ludzi w Wuhan, które wykazało zero przypadków bezobjawowego rozprzestrzeniania się, ale jak można się domyślić, zostało to całkowicie zignorowane przez rządy i media na całym świecie.

A co z twierdzeniem profesora Fergusona o 510 000 zgonów? Pozostaje to podstawą do twierdzenia zwolenników lockdownów, że gdybyśmy nie zostali zamknięci, zginęłyby setki tysięcy osób więcej. Pomijając fakt, że Wielka Brytania zajmuje obecnie piąte miejsce pod względem liczby zgonów na milion na świecie, mając trzecią najbardziej rygorystyczną blokadę na planecie, według Uniwersytetu Oksfordzkiego, a kraje, które tego nie zrobiły, nie radziły sobie gorzej. Czy jest jeszcze coś, na co możemy wskazać, aby uwidocznić błąd przepowiedni profesora Fergusona o dniu zagłady?

Tak. I w rzeczywistości jest to zawarte w samym raporcie profesora Fergusona. Doszedł do swojej liczby 510 000 zabitych dla scenariusza „bez ograniczeń”, szacując, że 81% populacji zostanie zarażonych i przyjmując współczynnik śmiertelności infekcji (IFR) Covid-19 na poziomie 0,9%. Jednak w październiku jeden z czołowych epidemiologów na świecie, John Ioannidis z Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii, opublikował ostateczne badania dotyczące IFR Covid-19. Obliczył, że mediana wskaźnika wyniosła 0,23%, a nie 0,9%, jak założył Ferguson, a jego praca została zaakceptowana i zatwierdzona przez WHO.

To bardzo ważne: gdyby Ferguson zastosował liczbę IFR wynoszącą 0,23%, a nie 0,9%, zgadnij, do jakiej liczby zgonów by doszedł? Odpowiedź to około 127 tysięcy. Co jest niezwykle interesujące, ponieważ całkowita liczba „oficjalnych” zgonów spowodowanych przez Covid-19 w chwili pisania tego tekstu wynosi 126 172. Innymi słowy, gdyby Ferguson użył prawidłowego IFR, liczba zgonów, które przewidziałby w scenariuszu bez blokady, byłaby taką samą liczbą oficjalnych zgonów, jaką faktycznie mieliśmy w przypadku trzeciego najbardziej rygorystycznego lockdownu na Ziemi. Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że te około 126 000 zgonów nie było spowodowanych przez Covid-19, ale zwolennicy lockdownów twierdzą, że tak było, więc to ich zadaniem jest wyjaśnienie, w jaki sposób ta liczba jest obecnie taka sama, jak byłoby przewidziane w badaniu Fergusona dla sytuacji bez lockdownu, gdyby użyć właściwego IFR.

To, że lockdowny nie ratowały życia, powinno być oczywiste. Wirus był znany od początku marca 2020r. z tego, że w przeważającej większości zabijał osoby starsze z chorobami współistniejącymi, więc środki mogły i powinny być skierowane na ochronę właśnie takich osób. Jednak podejście typu “strzelanie na oślep”, które przyjęto w celu poddania wszystkich kwarantannie, nie jest – z definicji – podejściem ukierunkowanym. A więc ironia polega na tym, że przy wszystkich absurdalnych wezwaniach zdrowych ludzi do zmiany całego stylu życia, aby chronić bezbronnych, tak naprawdę efektem było to, że życie zdrowych osób zostało całkowicie wywrócone, a bezbronni zostali pozostawieni na śmierć.

Niszczycielska moc lockdownu

To tyle, jeśli chodzi o daremność lockdownów, gdy chodzi o czynienie dobra, a co z ich niszczycielską mocą? Nie można tego przecenić. Niszczą życie. Niszczą źródła utrzymania. Niszczą miejsca pracy. Niszczą biznesy. Niszczą edukację. Niszczą kościoły. Niszczą zaufanie. Niszczą zdrowie psychiczne. Niszczą małżeństwa. Niszczą relacje. Niszczą społeczności. Obalają ideę, że policja służy ludziom. Niszczą praworządność. Niszczą wolną Brytanię.

Czasu i miejsca nie wystarczy, aby opowiedzieć o zniszczeniu delikatnej równowagi w życiu, w sferze medycznej (zwłaszcza osłabionego układu odpornościowego), sferze społecznej, sferze psychologicznej i sferze ekonomicznej, czy o ześlizgu do transhumanistycznej przyszłości, spowodowanym przez nieustanne nawoływanie ludzi do trzymania się z dala od innych ludzi oraz dziwaczny rytuał zakrywania ludzkiej twarzy – najbardziej bezpośrednia i najważniejsza fizyczna manifestacja Imago Dei – bezużytecznymi kawałkami materiału.

Tych, którzy się na to zgodzili, zapytam po prostu: czy nadal nie widzicie, co zrobiliście? Czy nadal nie widzicie czemu służy to, co wspieracie?

Wielka Brytania, która istniała przed marcem 2020r. lub jaką wielu z nas sobie wyobrażało – już nie istnieje. Wielka Brytania, w której uznaliśmy wolność za coś oczywistego, odeszła. Weszliśmy w zupełnie inną przyszłość, a co więcej, wydaje się, że zdecydowana większość ludzi ją z zadowoleniem przyjęła. Co gorsza, zostajemy wprowadzeni do transhumanistycznej technokracji, w której nie jesteśmy postrzegani jako ludzie, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, ale jedynie jako potencjalni nosiciele wirusów, cyfrowe numery identyfikacyjne, przeznaczeni do bycia śledzonymi i namierzanymi przez drony, nadający się do bycia obserwowanymi i zarządzanymi przez dystopijnych technokratów, którzy budują wokół nas swój Medyczny Despotyzm. Ale nie jesteśmy uważani za godnych, aby żyć cicho i spokojnie, zajmując się swoim biznesem, prowadząc życie bez ingerencji jakichś zwierzchników w każdy jego aspekt.

Dlaczego tak się stało?

Przez pierwsze kilka miesięcy broniłem się przed pomysłem, że kontynuacja tych środków była spowodowana przez polityków próbujących ukryć monumentalną pomyłkę, lub że jest to część czegoś znacznie bardziej nikczemnego. I chociaż wciąż nie mam jasności co do pochodzenia, dla mnie możliwość „tuszowania wielkiego błędu” stała się nie do utrzymania w październiku, wraz z wydaniem (Wielkiej) Deklaracji z Barrington. Było to naukowo uzasadnione, solidne z medycznego punktu widzenia, intelektualnie wiarygodne wyjście z powstałego kryzysu. Była to furtka dla rządu brytyjskiego oraz innych na całym świecie, na wyjście z tego i zachowanie twarzy. Ale to, co faktycznie miało miejsce, to albo kompletne zignorowanie, albo jak w przypadku towarzysza Hancocka, głośne drwiny.

Myślę, że teraz jest już oczywiste, że dzieje się coś o wiele bardziej nikczemnego. Ale jak to wyjaśnić? Niektórzy wyobrażają sobie, że musi to wymagać postaci Dr Zło, pociągającego za sznurki i sprawiającego, że wszystkie jego marionetki tańczą do tej samej melodii. Nie wierzę, że tak jest. Każdy, kto ma choćby najbardziej pobieżną wiedzę o polityce ostatnich dwóch dekad, musiał zauważyć, że prawie wszyscy ludzie, którzy wspinają się na szczyt, mają zasadniczo tę samą ideologię. Myślą tak samo. Mówią te same frazesy. Idą taką samą ścieżką. A jeśli nie myślisz, nie mówisz lub nie chodzisz jak oni – nigdy nie wejdziesz w te kręgi. Jest dość oczywiste, że wielu z tych ludzi postrzegało Covid-19 jako okazję do zwiększenia ich władzy, kontrolowania ludzi i przekształcenia społeczeństwa na swój własny okropny obraz. Ale to nie wszystko. Widziałem niekończące się niepokojące komentarze – odzwierciedlające moje własne myśli – zarówno chrześcijan, jak i nie-chrześcijan, że niewytłumaczalnie dziwna reakcja na to, co się stało, była taka, jakby miliony ludzi zostały poddane jakimś czarom. W związku z tym dobrze byłoby pamiętać, że istnieją rzeczy, które są poza naszymi możliwościami wyjaśnienia za pomocą czysto ludzkiego rozumu i ludzkich działań:

12 Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich” (List do Efezjan 6:12). *

Patrząc w przyszłość

Po otumanieniu i propagandzie w celu zaakceptowania środków, które są nie tylko daremne same w sobie, ale które zniszczyły ideę tego, co moglibyśmy nazwać normalnym życiem, miliony zostały teraz uśpione ideą, że pośpieszne, niewypróbowane, niesprawdzone “szczepionki”, które mają zakończyć swoje badania kliniczne dopiero w 2023r. (patrz linki do badań PfizerAstraZeneca i Moderna), są pewnego rodzaju wybawieniem i powrotem do normalności. Ale jak pokazały wiadomości z ostatnich dni, czeka ich duże rozczarowanie. Panujący nie chcą pozwolić ci wrócić do normalności. Poczuli krew i nie sądzę, żeby mieli zamiar przepuścić taką okazję.

To, co widzimy, jest o wiele większe, o wiele bardziej wszechstronne, o wiele straszniejsze, niż większość z nas może pojąć. Jak podsumowała Naomi Wolf w fantastycznym komentarzu do niedawnej sytuacji:

Ale tym razem nie tylko stajemy w obliczu wojny o wolność. Tym razem stajemy w obliczu wojny z ludźmi i wszystkim tym, co czyni nas ludźmi”.

W rzeczy samej. Atakuje się ludzkość i to, co oznacza bycie człowiekiem, od lockdownów przez dystans społeczny po maseczki. Jest tylko jedno pokojowe wyjście z tej transhumanistycznej technokratycznej przyszłości: jednostki, kościoły i całe narody muszą pokutować przed Bogiem, a okazawszy skruchę muszą błagać Go o uwolnienie od tego Sądu i że przywróci Prawdę, rzeczywistość, i co to właściwie znaczy być człowiekiem w świecie, który zapomniał o tych rzeczach. Jest już późno. A potrzeba jest naprawdę pilna.

*fragment Listu do Efezjan, tłumaczenie wg. Biblii Tysiąclecia (link)

One Year to Flatten Life as we Knew it, Rob Slane, March 22, 2021

Za: https://www.ekspedyt.org/2021/03/25/do-wyplaszczenia-jeden-krok/

Dodaj komentarz: