Kategorie
covid-19

Licytacja respiratorów Szumowskiego czyli służby specjalne uzdrawiają chorych na Covid-19

21 września odbyła się licytacja komornicza 419 respiratorów zajętych w lutym bieżącego roku na rzecz roszczeń Ministerstwa Zdrowia, za niedostarczone przez spółkę E&K na początku “pandemii” urządzenia

Komornik podał w obwieszczeniu, że ruchomości zostały wyprodukowane do użytku poza obszarem Unii Europejskiej i nie mają gwarancji producenta

Nie nadający się do niczego szmelc komornik opycha po 20 tysięcy, podczas gdy resort Szumowskiego płacił za nie firmie E&K po… 120 tysięcy!

Jak to wszystko jest możliwe? O co tu chodzi? Co ta za firma – E&K? Media drążyły tę sprawę i nie dotknęły jej nawet w jednej trzeciej. Dodajmy, że kryminalista Szumowski zamiast gnić na więziennej pryczy, chleje gorzałę na urodzinach jednej dziennikarskiej prostytutki z RMFu, a jego zastępca, bandyta Cieszyński, który tę umowę podpisał – został teraz prezydentem jakiegoś miasta!

Gdzie my żyjemy? Idźmy w stefę cienia a odsłonimy co się kryje za kurtyną największej afery doby “pandemii” i generalnie jednego z najbardziej bezczelnych przekrętów trzydziestu lat Bantustanu Okrągłego Stołu – “demokratycznego państwa prawa, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej”

E&K – kontrahent Ministerstwa Zdrowia, firma, która wedle umowy miała dostarczyć państwu 1200 respiratorów. Dostarczyła… 200 po trzyktotnie zawyżonych cenach…, urządzeń z Pakistanu przeznaczonych na rynek brytyjski, a tam są inne kontakty, więc ten szmelc nie nadawał się do niczego. Ale firma E&K wzięła od MZ… 160 milionów złotych zaliczki. Czaicie? Dodajmy, że kapitał E&K wynosi… półtora miliona czyli w razie niewypłacalności, komornik może odzyskać półtora miliona ze stu sześćdziesięciu. W każdym w miarę cywilizowanym państwie za taki przekręt sypały by się wyroki, upadłby rząd a w kraju trzęsłaby się ziemia. Ale my żyjemy w Polsce…

Andrzej Izdebski – właściciel spółki E&K oraz firmy Unimesco, która powstała z Universalu Dariusza Przywieczerskiego (patrz: tekst o FOZZ sprzed trzech dni). Obie firmy mieszczą się w Lublinie przy ulicy Radziwiłłowskiej 5 i zajmują się handlem bronią. Handlarz bronią Izdebski, wielokrotny przestępca, wciągnięty na czarną listę handlarzy śmiercią ONZ, w Polsce PiSu stał się rycerzem walki z COVID-19

Skąd ten bandyta się w ogóle wziął? Został rekomendowany ministerstwu przez Agencję Wywiadu, powstałą po likwidacji WSI w 2007 roku i zinfiltrowaną przez dawną sowiecką, wojskową agenturę. Bo Izdebski to człowiek starych służb. W tym kraju nikt poza służbami nie handluje bronią, bombami i semtexem. Osobna długa historia. W 1978 roku kapitan Witold Wieczorek, oficer SB zarejestrował Izdebskiego jako kontakt operacyjny o pseudonimie “Zygmunt”

Po 1990 roku Izdebski poczuł się na tyle mocny, że wszedł w deal w korsykańską mafią i trochę chłopakom nie dopłacił. Rezydent z Korsyki, Patrick Castelli się zdenerwował i wynajął kilku Albańczyków z Wiednia, speców od cichej mokrej roboty, ci naszego bohatera Izdebskiego wywieźli nad Zalew Zemborzycki i cierpliwie mu wytłumaczyli, że nieładnie postępuje. Izdebski wpadł w panikę i przyleciał do UOPu (dziś ABW). Po krótkim czasie jednak wycofał wszystko bo zrozumiał, że Castelli każe Albańczykom go wypatroszyć i zakopać żywcem

Mijały lata, ale stare służby nie zapomniały o swoim człowieku, który zarobił dla generałów dużo pieniędzy. Bomby do Czadu, broń do Kosowa, semtex do Afryki – Izdebski zna się na robocie

Najciekawsze jest jednak tu coś innego. Umowa na dostarczenie respiratorów od początku była czystą fikcją. Stary wojskowy układ po prostu zobaczył, że trafiła się okazja aby rąbnąć z kasy IV RP dwieście baniek, wysłali więc swojego agenta jako dostarczyciela respiratorów, kazali harcerzom z CBA go “prześwietlić” i oczywiście okazał się “czysty jak łza”, a na końcu dwóch baranów z Ministerstwa Zdrowia, Szumowski i Cieszyński dostało polecenie podpisania z agentem Izdebskim umowy. Prześwietlał go Andrzej Stróżny, człowiek Święczkowskiego i Ziobry. Cały ciąg dalszy jest na początku tekstu

Gdy o sprawie zrobiło się głośno, wymiemieni w umowie producenci respiratorów – niemiecki Dagger i koreański Meckics – wydali oświadczenia, że… żaden kontrahent polskiego Ministerstwa Zdrowia się z nimi nie kontaktował! Bo od początku nikt nie miał zamiaru tu sprowadzać żadnego sprzętu. Chodziło wyłącznie o podział wartego 200 milionów tortu i po to sklecono umowę

Izdebskiemu zaczęła się w końcu palić dupa, sprowadził więc 200 sztuk szmelcu, dla picu. Właśnie ten złom teraz licytuje komornik, po 20 tysięcy…

Ale prawdziwa wisienka na torcie jest jeszcze inna. W czasie gdy trwała afera… Agencja Rezerw Materiałowych zakupiła normalnie na rynku respiratory po normalnych cenach! Po co więc potrzebny był Izdebski i ta fikcyjna umowa? Po 200 milionów dla służb i na łapówki dla urzędników

Trudno komuś uwierzyć w to wszystko? Może być trudno, ale to tylko Polska, która narodziła się w Magdalence anno domini 1989, a obecnie pod rządami Kaczego satrapy “wstała z kolan” – z różańcem w rękach

Na koniec: pół roku temu Kaczy wystąpił w swojej “publicznej” telewizji i logicznie wytłumaczył swoim półgłówkom przy urnach wyborczych, że… żadnej afery nie było, bo kontrakt prześwietlało CBA, i wszystko było okey. Kurtyna.

Łukasz Grysiak

W odpowiedzi na “Licytacja respiratorów Szumowskiego czyli służby specjalne uzdrawiają chorych na Covid-19”

Dodaj komentarz: